Limit przyjęć wyznaczony był na 280 miejsc, co w praktyce oznaczało, że na przyjęcie mogły liczyć osoby z wynikiem ponad 154 punkty. Jednak w przypadku części kandydatów podana na oficjalnej liście punktacja nie zgadzała się z ich obliczeniami, bo podawano im wyniki po każdej części egzaminu.

- Tak było w moim przypadku – mówi pragnąca zachować anonimowość  kandydatka. – Z pierwszej części egzaminu miałam 132 punkty a z drugiej 34, co razem daje 166 punktów. A więc powinnam być w tej części listy, która zapewniała przyjęcie na aplikację. Tymczasem przy moim nazwisku była liczba 154, która była poza granicą „biorących” 280. Gdy zadzwoniłam do krakowskiej szkoły okazało się, że takich telefonów było około 100 - opowiada.

Zgłoszenie licznej grupy reklamacji potwierdził też rzecznik KSSiP prokurator Mateusz Martyniuk. I już we wtorek rano informował, że sprawa jest sprawdzana, a po południu zbierze się w tej sprawie kierowana przez sędziego Rafała Dzyra komisja egzaminacyjna.